Czego nauczyło mnie kilka lat z makijażem mineralnym? Makijażownik

Hej dziewczyny!

Dzisiaj chcę Wam pokrótce opisać moją historię z makijażem mineralnym i podzielić się z Wami tym, czego takie produkty przez kilka lat mnie nauczyły.

Moja przygoda z minerałami zaczęła się dość gwałtownie i bez namysłu. Kilka lat temu moja cera pozostawiała wiele do życzenia, byłam zmęczona codziennym, mocnym makijażem oraz tym, że żaden podkład nie wyglądał na mnie dobrze. Jednak podkład był mi potrzebny, aby zakryć trądzik i wszelkie przebarwienia, więc nie potrafiłam sobie z tym poradzić.

Potem nastąpił u mnie przewrót i moja pielęgnacja zmieniła się na naturalną pielęgnację. Postanowiłam iść za ciosem i wymienić także make up. Nie czekałam długo i nie zastanawiałam się, ponieważ wiedziałam, że ten mocny, drogeryjny makijaż nie służy mojej skórze: ani jeśli chodzi o wygląd ani tym bardziej o zdrowie. Z dnia na dzień, kiedy analizowałam składy kolejnych produktów, przekonywałam się, że takiego makijażu na swojej skórze już więcej nie chcę. Przekonywał mnie także fakt, że taki mineralny podkład może pomóc w leczeniu niedoskonałości skóry. Dlatego znalazłam pierwszą dostępną w sklepie (w którym się zaopatrywałam w kosmetyki naturalne) markę z minerałami i zamówiłam swój pierwszy mineralny podkład.

DROGA Z WYBOJAMI?

Moja droga z makijażem mineralnym nie była bardzo wyboista, ale często napotykałam problemy. Podejrzewam, że poszło mi to w miarę sprawnie z tego powodu, że wtedy pracowałam jako wizażystka i byłam świeżo po studium wizażu i charakteryzacji. Moja wiedza o makijażu oraz doświadczenie w różnych formułach czy rodzajach pędzli na pewno w tamtym momencie była pomocna.

Ale z tego też powodu, często zauważałam ogromną przepaść między tym, jaką jakość dają kosmetyki standardowe, a jaką minerały. Długo czasu szukałam produktów, które dawałyby mi taką trwałość czy napigmentowanie. I chyba to było najbardziej frustrujące, i nadal jest… czyli szukanie właściwych produktów i nie raz rozczarowywanie się nimi.

Lata z produktami mineralnymi wiele mnie nauczyły, a już na pewno tego, że jeżeli coś sprawdza się na mojej twarzy, na Twojej niestety nie musi. Jest to sprawa bardzo indywidualna i najlepsze efekty osiągniemy, jeżeli sami będziemy eksperymentować i testować.

STAN SKÓRY A MAKIJAŻ

To, jak minerały wyglądają w dużej mierze zależy od tego, w jakim stanie jest nasza skóra i na co aplikujemy minerały. Tak więc, minerały dobrze zmieniać jest w zależności od stanu naszej cery. Formuła, która sprawdziła Ci się w momencie, kiedy miałaś cerę tłustą czy mieszaną, niekoniecznie może dalej być taka idealna po unormowaniu się skóry.

W momencie kiedy zaczynałam przygodę z minerałami moja cera była tłusta i trądzikowa. Wybrałam wtedy podkład Annabelle Minerals i sprawdzał mi się on wtedy bardzo dobrze. Podkład nie był w stanie wytrzymać 12 godzin będąc w perfekcyjnym stanie przy tak tłustej skórze, ale zdecydowanie lepiej sprawdzał się niż drogeryjne podkłady.

Teraz moja cera jest unormowana i nie mam już problemów z przetłuszczaniem, dlatego też na mojej skórze zaczynają się sprawdzać inne podkłady i zauważam, że wytrzymują w dobrym stanie na mojej skórze znacznie dłużej.

PORADA: twój podkład nagle przestał Ci się sprawdzać? Jest nie trwały albo ciastkuje się? Przyrzyj się swojej cerze: jest taka sama, czy coś się w niej zmieniło? Dopasowuj minerały do stanu swojej cery ale też dbaj o cerę, aby minerały lepiej się na niej prezentowały.

NA CO NAKŁADASZ MINERAŁY?

Oprócz stanu naszej cery, ogromnie ważne przy minerałach jest to, na co je nakładamy. I tutaj nie mam na myśli jak bardzo fajny krem masz bądź nie, bardziej chodzi o jego konsystencję i to, jak się zgrywa z Twoją twarzą. Po latach zmian produktów do twarzy jak i aplikowania minerałów, zauważyłam, że w dużej mierze to od kremu zależy ile czasu mój makijaż będzie wyglądał dobrze. Być może będzie to dla Ciebie wskazówka i po obserwacji będziesz również mogła zauważyć taką zależność i zareagować.

W moim przypadku, minerały słabo trzymają się na lekkich kremach czy kremach, które w jakimś stopniu pozostawiają lepiącą warstwę. Zaś super sprawdzają się na kremach bardziej treściwych (które nie pozostawiają tłustej warstwy, ale fajnie zmiękczają moją skórę) albo olejach.

PORADA: próbowałaś kiedyś nakładać minerały na olej? Jeśli nie, to bardzo Cię zachęcam żebyś spróbowała, tym bardziej jeśli masz problem z suchymi skórkami, które podkreśla makijaż. Olej możesz nałożyć bezpośrednio na twarz zamiast kremu, albo kilka kropel na krem. Poczekaj aż lekko się wchłonie i nałóż makijaż 🙂 Z doświadczenia wiem, że minerały kochają oleje i świetnie na nich leżą! Jakie oleje wybierać? Najlepiej suche, np. olej z truskawki, olej z pestek malin, olej z porzeczki, olej jojoba. Jeśli masz cerę suchą, dobrym wyborem będzie np. olej z awokado!

Pod makijaż świetnie się u mnie sprawdza krem Odżywcza Goja (kilk), który jest przeznaczony dla cer tłustych czy mieszanych, ale także uwielbiam nakładać minerały na olej z nasion marchwi (kilk) czy olej z nasion bzu (klik) bądź pestek jeżyn (klik).

CZYM NAKŁADASZ MINERAŁY?

Podstawy mamy prawie za sobą, więc teraz przechodzimy do równie ważnego – czyli pędzli! Oj, jakże one są ważne przy makijażu mineralnym.. ten sie dowie, kto zacznie ich używac 😉 Do minerałów polecane są przeróżne pędzle, najczęściej jest to pędzel kabuki (czyli lekko zaokrąglony) oraz flat top (ucięty na prosto). Przez te kilka lat próbowałam nakładać makijaż przeróżnymi pędzlami i jedno wiem na 100% – dla mnie, najlepszym pędzlem do minerałów jest flat top (używam Annabelle Minerals). W moim przypadku użycie go polepsza wygląd podkładu, który nawet nie do końca jest dobry dla mojej twarzy.

Wiem, że kabuki jest bardzo często polecany jako ten idealny, jednak po prostu z doświadczenia wiem, że ten pędzel u mnie nie jest pierwszym graczem. Niezależnie od sposobu nakładania podkładu (oraz jego rodzaju), kabuki sprawia, że podkład trzyma się dużo krócej, nie jest tak trwały. Dodatkowo istnieje duże prawdopodobieństwo, że podkład będzie rozłożony nierównomiernie i ciastkował się. Oczywiście, są to tylko moje doświadczenia i jeżeli uwielbiasz kabuki do nakładania podkładu to podziel się z tym w komentarzu, na pewno inni na tym skorzystają i zobaczą odmienne zdanie 🙂

Zauważyłam, że Kabuki ma to do siebie, że nie ‚wprasowuje’ podkładu w skórę, a jedynie go nakłada na naszą skórę. Jest to dużo lżejsze, przez co mniej trwałe. Pędzlem flat top swoją budową wymusza na nas inny sposób aplikacji minerałów, który pozwala bardziej równomiernie i z większym naciskiem nałożyć podkład.

Dla przykładu, podkład Lily Lolo (gdzie marka zaleca aby był on nakładany właśnie Kabuki) nałożony pędzlem Kabuki wygląda dużo gorzej na twarzy, niż ten sam podkład nałożony pędzlem flat top. Tak więc u mnie no niestety, choćbym bardzo chciała, nie mogę tego polecić bo u mnie się nie sprawdza – ale pamiętaj o czym pisałam na początku, eksperymentuj sama!

Kabuki również ma u mnie zastosowanie i służy mi do pudrowania twarzy czy nakładania różu albo rozświetlacza.

Oprócz pędzla do podkładu, osobiście lubię używać pędzla do różu i bronzera oraz takiego dużego puchacza, który służy mi najczęściej do przybrązowienia twarzy bronzerem (tym z Lily Lolo, który mnie zachwyca i jest idealny na wiosenne i letnie dni). Tutaj już nie ma to takiego ogromnego znaczenia, czym nałożysz róż czy bronzer ale może to zdecydowanie usprawnić nakładanie makijażu.

PORADA: od zawsze nakładasz podkład pędzlem kabuki (albo flat top) i nie jesteś zadowolona z tego, jak minerały wyglądają na twarzy? Być może warto spróbować nakładanie go innym pędzlem. Kto wie, być może zrobi to ogromną różnicę!

JAK NAKŁADAM MINERAŁY?

Podczas mojej mineralnej podróży odkryłam także, że nie tylko liczy się to, czym są nakładane mineralne produkty, ale też sposób w jaki są nakładane… Przyznam, że widziałam już naprawdę przeróżne sposoby i chyba wszystkie z nich próbowałam na sobie. Jednak intuicja rzadko mnie zawodzi i to, jak nałożyłam taki podkład na twarz pierwszy raz w życiu okazało się dla mnie metodą najlepszą.

Podkład nakładam pędzlem flat top kolistymi ruchami zaczynając od środka twarzy i kierując się na zewnątrz. Nie naciskam pędzlem mocno i nie aplikuję na niego dużo produktu (warto strzepnąć lekko pędzel o wieczko podkładu). Najlepiej się sprawdza jedna, lekka warstwa i niepowtarzanie ruchów w tym samym miejscu.

Taka metoda sprawia, że minerały wcierają się w skórę, a nie tylko są na nią nakładane.

PORADA: to jak nakładasz podkład może mieć duże znaczenie, wypróbuj kilka metod. Jeśli borykasz się z suchymi skórkami, zakańczający ruch pędzlem wykonaj ku dołowi, dzięki temu ujarzmisz je, zamiast podkreślać 🙂

JAK PRZEDŁUŻYĆ TRWAŁOŚĆ?

Najpierw puder, potem podkład:

Zauważyłam, że często polecane jest aby najpierw zaaplikować puder, a następnie na to podkład. Moim zdaniem nie sprawi to, że makijaż będzie trwalszy, a wręcz taki sposób może doprowadzić na dłuższą metę do przetłuszczania się skóry czy uwydatnienia suchych skóek. Pudry są przeznaczone do wykończenia makijażu, mają za zadanie zbierać ewentualny nadmiar sebum i trzymać podkład w ryzach. Kiedy nałożymy puder jako pierwszą warstwę, może on ściągnąć ze skóry nawilżenie, a w efekcie tego nasz podkład może bardzo szybko z twarzy zniknąć i pojawi się błyszczenie czy efekt ciastka.

Minerały bardzo lubią stopić się ze skóra, potrzebują tego, aby mogły być trwałe i wyglądać dobrze przez cały dzień.

Aplikacja na mokro:

Oczywiście przez te wszystkie lata nie przeszłam obojętnie obok pomysłu, aby aplikować minerały na mokro. Nie jest to zły pomysł, ponieważ wilgotne minerały dużo fajniej przyczepią się skóry i dłużej na niej zostaną. Jednak ta metoda może okazać się kłopotliwa i nie zawsze się sprawdzać, ale… mam dla Ciebie inny pomysł.

Spróbuj nałożyć podkład mineralny wilgotnym pędzlem! Sprawdza się to naprawdę fenomenalnie i moim zdaniem o wiele lepiej niż kiedy zmaczamy najpierw minerały. Możesz zwilżyć pędzelek mgiełką czy użyć go zaraz po umyciu. Minerały cudnie przylepiają się do pędzla i kremowo rozprowadzają po skórze, a dodatkowo nie rozpylają się po całym pomieszczeniu aby finalnie wylądować na naszych ubraniach 🙂 Jest to zdecydowanie mój ulubiony sposób i jestem bardzo zadowolona z tego, jak podkład wygląda na twarzy. Jest prawie niezauważalny i wygląda jak druga skóra.

Mgiełki na makijaż:

Jak pisałam wcześniej, minerały uwielbiają, kiedy mogą stopić się z naszą skórą. W moim przypadku sprawdza się super nakładanie go wilgotnym pędzlem ale innym sposobem są także tak zwane mgiełki utrwalające. Spryskujemy nią podkład czy cały nałożony makijaż. Takie mgiełki zazwyczaj w składzie mają nawilżające substancje i sprawiają, że skóra nie jest ściągnięta, a zmarszczki nie są podkreślone. Wiem, że myśl aby pryskać czymś wilgotny makijaż nie jest zbyt najlepsza i już na pewno nie wydaje się to rzeczą intuicyjną, bo przecież makijaż raczej chcemy zmatowić, utwierdzić – ale jeśli się nad tym zastanowimy, to ma to sens.

Osobiście, bardzo podoba mi się mgiełka Lily Lolo (klik), ma naprawdę świetny skład, można jej także używać jako odżywczej mgiełki w codziennej pielęgnacji skóry.

Puder wykończeniowy:

Na początku przygody z makijażem mineralnym często rezygnowałam z pudru jako ostatniej warstwy makijażu. Robiłam tak dlatego, że widziałam, że minerały super wyglądają same w sobie, ale także widziałam, że dodanie pudru często pogarszało ten efekt. Czas mijał, a ja testowałam różne pudry i okazało się, że właśnie od tego produktu bardzo wiele zależy. Niektóre sprawiały, że skóra dużo szybciej robiła się tłusta niż nawet z samym podkładem na skórze, ale na szczęście natrafiłam też na takie, które wykonywały swoją pracę należycie. Zauważyłam, że dobry puder nie tylko utrwalał mój makijaż, ale zapewnia też dobry wygląd przez większość dnia. Ważny jest także skład pudru, o czym piszę poniżej. Jeśli nie jesteś zadowolona z trwałości minerałów, poeksperymentuj z różnymi pudrami do twarzy. Najlepsze efekty przynosi lekkie oprószenie twarzy pudrem, niż nakładanie kilku warstw.

Najlepsze pudry matujące jakie do tej pory spotkałam to Flawless Matt z Lily Lolo (klik) oraz Kapok Tree z Pixie (klik). To są mistrzowie utrwalania i matowienia.

SKŁAD PUDRÓW I PODKŁADÓW

Trzeba przyznać, iż mimo, że makijaż mineralny wydaje się być wąską kategorią, to na rynku są naprawdę przeróżne produkty z różniącymi się składami. Nie warto ufać w 100% etykiecie, na której jest napisane ‚podkład mineralny’ czy ‚puder mineralny’ bo nie zawsze są to prawdziwe minerały. Często takie podkłady mogą zawierać dodatkowe substancje, które będą pogarszały stan naszej cery albo nie dawały takich efektów, jakich oczekujemy.

Składy produktów mineralnych zazwyczaj są bardzo krótkie i proste. Podkłady zazwyczaj bazują na dwutlenku tytanu, dwutlenku cynku czy mice. Te składniki to minerały, które rozdrobnione na pył tworzą powłokę na naszej skórze. Wystarczy do tych składników dodać kolorowe pigmenty, tak aby uzyskać kolory zbliżone do naszej skóry. Mimo, że większość podkładów bazuje na tym samym, to na naszej twarzy mogą one sprawdzać się zupełnie różnie ponieważ jest to zależne od proporcji oraz stopnia zmielenia minerałów.

Pudry także mają właśnie takie bazy minerałowe ale znajdziemy też takie, w których jest dodatek glinek czy np. celulozy, czyli puchu z drzewa. I tutaj moim zdaniem skład ma duże znaczenie jeżeli szukamy pudru trwałego i takiego, który nie będzie obciążał naszej skóry. Jak pisałam wyżej, u mnie sprawdzają się świetnie dwa pudry: puder matujący z Lily Lolo bazuje na… glince. Glinki są świetne w absorbowaniu nadmiaru sebum, delikatne i potrafią zmatowić skórę jednocześnie jej nie obciążając. Drugi podkład, czyli Kapok Tree z Pixie jest całkowicie inną formułą, ponieważ bazuje na puchu z drzewa Kapowego, które także jest świetnie lekkie, ale doskonale trzyma skórę w ryzach przez cały dzień.

Dla przykładu, totalnie nie sprawdził się u mnie puder z Earthnicity. Podejrzewam, że to dlatego, iż jego skład bazuje dokładnie na tym samym co podkłady, których używam – czyli nakładając taki puder, nawet jeżeli składniki są w innych proporcjach, po prostu je dubluję i to tak, jakbym wykańczała twarz kolejną warstwą podkładu. Efekt takiego zabiegu był widoczny na mojej twarzy w postaci tłustej skóry po ledwo dwóch godzinach.

PORADA: skład produktów ma duże znaczenie i warto analizować na czym bazuje nasz podkład i na czym puder, aby uzyskać fajny efekt. Sprawdzaj, czy twój puder nie bazuje na tym samym co podkład, dublując składniki i produkt na twarzy. Być może przez to Twój podkład nie trzyma się długo na twarzy, a skóra szybko przetłuszcza?

MOJE PODKŁADY

Mam za sobą kilka marek podkładów, wypiszę tutaj te, które się u mnie sprawdziły, wraz z odcieniami.

Lily Lolo: Popcorn albo Butterscotch (lekko za żołty) (klik)
Annabelle Minerals: Golden Fair (klik)
Pixie (Love Botanicals): Victorian Lace (klik)
Ecolore: Golden 1

Na obecną chwilę, przy skórze normalnej, w stronę mieszanej i skłonnej do wyprysków oraz zapychania odpowiada mi podkład Pixie. Ma on zdecydowanie największe krycie spośród wszystkich wyżej wymienionych podkładów. Trzyma się u mnie cały dzień, potrafi przetrwać nawet nocną weselną imprezę. Nałożony na skórę mokrym pędzlem, przepięknie się z nią stapia. Jestem z niego bardzo zadowolona.

Na drugim miejscu jest podkład Annabelle Minerals w wersji matującej (wersja kryjące się u mnie nie sprawdziła). To był mój pierwszy podkład i do dzisiaj tworzy zgrany duet z moją twarzą. Obecnie go nie używam.

Trzecie miejsce należy do Lily Lolo, chociaż tutaj dużo miałam testów i sporo się zastanawiałam. Lily Lolo ma lekką formułę i zdecydowanie mniejsze krycie niz AM czy Pixie. Co nie zmienia faktu, że na skórze wygląda naprawdę dobrze, jednak u mnie – niezależnie od tego, co bym robiła – źle się prezentuje w okolicach nosa. Bardzo szybko tam się wyciera, robi się ciastko. Jedno jest pewne – nie czuje się z tym podkładem pewnie wychodząc z domu. Martwię się czy dobrze wygląda na twarzy, a to jest dla mnie największa wada. Mimo całej miłości do pozostałych produktów Lily Lolo, przy podkładzie raczej nie zostanę.

Ecolore bardzo przypomina mi Anabelle Minerals, bardzo przykładny i dobry pokład, używałam go około rok temu.

DLACZEGO MINERAŁY WSPIERAJĄ CERĘ TRĄDZIKOWĄ?

Pewnie nie raz usłyszałaś, że podkłady mineralne są dużo lepszym wyborem jeśli borykasz się z cerą trądzikową albo problematyczną, dlaczego są tak bardzo polecane?

Są dwa główne powody: podkłady mineralne mają duże krótsze składy i lżejsze formuły. Składy podkładów drogeryjnych bardzo często mają w sobie składniki, które będą potęgować trądzik i stany zapalane. Często bazują po prostu na plastiku, czyli składnikach syntetycznych, które są z tworzywa sztucznego. Pozwala to na stworzenie ,maski, na twarzy i zakrycia wszelkich niedoskonałości. Niestety, nie jest to zbyt zdrowe dla naszej skóry. Oprócz tego, w składzie mogą być substancje drażniące czy toksyczne. Pamiętaj, że podkład masz na sobie prawy cały dzień i jego zmiana może być ogromną różnicą dla zdrowia skóry.

Podkłady mineralne mają bardzo okrojone składy. Tak jak pisałam wyżej, bazują na dwutlenku tytanu czy dwutlenku cynku (dwutlenek cynku ma dodatkowo właściwości antybakteryjne oraz przeciwzapalne). Jest to zaledwie 3-4 składniki na naszej twarzy, w porównaniu do 20 czy nawet 30 jeśli mówimy o podkładach drogeryjnych. W takich podkładach nie znajdziemy silikonów, konserwantów czy innych zagęszczaczy. Skóra zdecydowanie odczuję tą różnicę w lekkości takich formuł!

PODSUMOWANIE

Jak już zdążyłaś pewnie zauważyć, troszkę tych spraw na temat minerałów jest – ale mam do Ciebie prośbę: nie zniechęcaj się 🙂 To wszystko może wydawać się lekko skomplikowane i trudne, ale wystarczy postawić pierwszy krok.

Najbardziej polecam Ci zamawianie próbek różnych odcieni, jeżeli nie masz możliwości sprawdzenia ich stacjonarnie. Wiele firm doradza również poprzez internet i jeżeli napiszesz do danej marki wiadomość na przykład na FB oraz podasz im Twój obecny podkład, który używasz – postarają się dopasować Ci odpowiedni odcień.

Jeżeli boisz się zacząć od podkładu, to super wyborem są róże, bronzery czy szminki albo błyszczyki!

Mam nadzieję, że ten tekst pomógł Ci, czekam na Twoje makijażowe wrażenia 🙂

Pozdrawiam ciepło,
Nat

9 myśli w temacie “Czego nauczyło mnie kilka lat z makijażem mineralnym? Makijażownik

  1. Akinaa1

    Super, zgadzam się z Twoimi słowami. Ja mam tylko jeden problem z minerałami.. Ciężko mi dobrać kolor przez internet… Najlepiej jest kupić próbki ale to nie zawsze jest możliwe ☹️pozdrawiam

    Polubienie

    • nathsiw

      No niestety to chyba jest jeden z największych problemów, że nie jest to ogólnie dostępne i nie można sobie dobrać kolorku 😦 Jeśli znajdziesz swój odcień z jednej marki to bardzo często można dobrać zamiennik tego koloru w innej, jak napiszesz do danej marki np. na FB 🙂

      Polubienie

  2. Karolina

    Bardzo wyczerpujący post 🙂 mam dodatkowe pytanie: jakiego dokładnie pędzla „wachlarzykowego” używasz? Znajduje się on na 2 zdjęciach. Z góry dziękuję za odpowiedź 🙂

    Polubienie

    • nathsiw

      Ciesze się, że wpis Ci się spodobał! 🙂 Co do tego pędzla, to niestety jest to prezent i nie widzę na nim nazwy marki, więc nie mam pojęcia. Opakowanie także wyrzucone 😦

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s