Jesienne zmiany w domu, pielęgnacji i diecie

Czy tylko ja mam takie wrażenie, czy poru roku zmieniają się jakoś szybciej? Krótkie, ale intensywne lato zmieniło się dosłownie 1 września w niekoniecznie złotą jesień… Przyznam, że ten czas jest dla mnie wyzwaniem i czasami ciężko jest mi się odnaleźć w ponurej rzeczywistości, ale taka pora roku też ma swoje plusy. Plusy, które trzeba doceniać i może troszkę wyolbrzymiać, aby ten czas mijał zdecydowanie przyjemniej.

Jesień to dla mnie nie tylko zmiana pory roku, ale to także zmiany w moim stylu życiu. Życie w zgodzie z naturą i jej rytmem to mój taki mały rytuał, który staram się pielęgnować. Dla mnie to z jednej strony czas odpoczynku, spokoju i relaksu ale z drugiej strony, to codzienna praca nad dbaniem o swoje zdrowie czy skórę. Nagłe zmiany temperatury i przede wszystkim ich spadek to nie lada wyzwanie dla organizmu, dlatego staram się go wspierać. Chłodne powietrze i mocny wiatr, to zaś nie lada wyzwanie dla skóry.

DOMOWE ZACISZE

Wraz ze zmianą temperatury, moje otoczenie też się adaptuje. Z szaf powoli wyjmuję schowane swetry, czy grubsze kurtki. Segreguję, sprawdzam czy wszystko z nimi w porządku i przygotowuję je na sezon.

To jest czas, w którym koce, szalki, czapki i swetry są mile wdziane, zwłaszcza te, z przyjaznych dla człowieka tkanin. Staram się otaczać materiałami, które są naturalne i w pełni bezpieczne dla środowiska. Materiały sztuczne, z których jest produkowana większość odzieży, także tej zimowej, podczas prania uwalnia do ekosystemu mikrowłókna plastiku… To jest główny powód, dla którego zwracam uwagę na to, co na sobie noszę. W tym roku postawiłam na wełnianą czapkę, czy bawełniane kapcie ale także lnianą pościel – jest to idealne dopełnienie tego spokojnego czasu.

100% wełniana czapka Pom Poms i lniana pościel So Linen

Kapcie to przedmioty, które bardzo szybko się zużywają i najczęściej wykonane są z poliestru, dlatego ucieszyłam się kiedy znalazłam te bawełniane z Oysho.

Jesienny wieczór jest także idealny do nabycia nowych świec, które podczas coraz dłuższych wieczorów sprawdzają się cudownie. Wybieram świece sojowe, które są w pełni bezpieczne zarówno dla człowieka, jak i dla nas. Czy wiecie, że taka świeca sojowa (oprócz tego, że nie jest z ropopochodnej parafiny) nie osiąga tak wysokiej temperatury, dzięki czemu podczas wypalania nie uwalniają się szkodliwe związki? Oprócz tego, takie świecie mają w sobie pro-zdrowotne dodatki jak chociażby olejki eteryczne – uwielbiam ten dodatek, bo dzięki temu możemy używać świecy zależnie od tego, jaki mamy humor czy czego potrzebuje nas organizm albo umysł. Zazwyczaj wybieram 2-3 świecie i starczają mi one na cały jesienno-zimowy sezon.

Moje ulubione świece. Z Miodowej Mydlarni o zapachu ciasteczek pachnie najintensywniej i podczas wypalaia uwalnia słodki aromat. Klareko ma cynamonowe nuty i pachnie delikatniej. Ostatni wybór to świeca od Resibo z drewnianym knotem, który pięknie się pali.

CODZIENNA PIELĘGNACJA

Tegoroczna jesień nie rozpieszcza ciepłymi i słonecznymi dniami. Zrobiło się już chłodno i wietrznie, a nasza skóra jest wystawiana na zmiany temperatury. Tak więc, czas na zmiany…

To jedna z moich ulubionych zmian w jesiennym czasie, bo uwielbiam pielęgnację i poświęcam jej dużo uwagi. Jesień to idealna czas, aby ponownie przywitać kremowe i treściwe formuły.

Najchętniej wracam do tego cudownego soku z Lush Botanicals, który daje dodatkową dawkę nawilżenia, jednocześnie pozostając na tyle lekkim, że możemy zaaplikować dodatkowe produkty. Lubię do niego wracać szczególnie jesienią, bo jego formuła przypomina mi trochę taką porę roku. Jego konsystencja jest wodno-olejowa, a kiedy nie jest jeszcze zmieszany, to na wodzie unoszą się krople cudownych olejów – zaś zapach przypomina o ciepłych wieczorach z suszoną skórką pomarańczy.

Ten sok dodaje mojej skórze przyjemnego odżywienia i energetycznego kopa, która jest potrzeby na pierwsze jesienne chwile, gdzie skóra jeszcze pamięta letnie dni, ale także musi być przygotowana na te nadchodzące zimowe. Dodatkowo marka Lush Botanicals idealnie wpasowuje się w spokojną i świadomą pielęgnację, która jest w zgodzie ze środowiskiem.

Sok Lush Botanicals

Jesień to także idealny czas na wprowadzanie do pielęgnacji olejów, a raczej wracanie do nich. Letnie dni bywają dla mnie często eksperymentalne, stosuje lekkie formuły i zdarza mi się odstawić oleje. Jednak jesień to czas idealny właśnie dla nich. Uwielbiam wybierać oleje, które są częścią takiej pory roku, jak teraz. To cudowny czas, gdzie mamy dostęp do sezonowych warzyw czy owoców i delektowanie się nimi. Kto powiedział, że pielęgnacja skóry także nie może być sezonowa? 🙂 W tą ideę idealnie wpasowuje się olej z pestek dyni czy olej z pestek śliwki. Wieczorne spa z ciepłą herbatką, kocem i zapachem pomarańczy będzie idealnie dopełnione maseczką z dodatkiem oleju śliwkowego i dyniowego, która zachwyca swoim aromatem. Dodatkowo skorzystamy z dobroci sezonowych owoców i ich witamin oraz antyoksydantów, co odżywi skórę i pozwoli jej się przywitać z jesienią.

Olej z pestek dyni i olej z pestek śliwki Your Natural Side

Coraz chłodniejsze dni to także poszukiwanie kremów – przyjemnych, otulających i dając nawilżenie, jak ciepły kocyk. Powoli porządkuję moje szuflady w łazience, przeglądam kosmetyki i ustalam sobie pielęgnację. Staram się zużyć wszystkie lekkie formuły aby pozostawić miejsca tym konkretniejszym, odpowiednim na jesień i zimę. W tym roku moim wyborem jest mlecznobiały krem z Uzdrovisco. Zaskoczył mnie swoją konsystencją i tym, jak bardzo ładnie poprawia wygląd skóry. Już podczas aplikacji czyni naprawdę małe cuda i skóra zaczyna nabierać zdrowego wyglądu. Rozjaśnia nawet lekko cienie pod oczami, z czego jestem bardzo zadowolona. Krem ten nie pozostawia żadnej tłustej powłoki, a skóra po jego użyciu jest gładka niczym aksamit.

Co jest też plusem to fakt, że marka jest dostępna stacjonarnie – na pewno w Hebe, ale czy gdzieś jeszcze niestety nie orientuję się. Ostatnio widziałam także, że marka ma akcję promocyjną i jeżeli zakupicie ich produkty w Hebe i prześlecie paragon, to otrzymacie -30% na zakupy w ich sklepie online.

Całodzienny krem odżywczy z Uzdroviso znam już kilka tygodni i wiem, że będzie moim numerem jeden podczas jesiennych i zimowych dni.

JESIENNA DIETA

To kolejny element, który sprawia, że jesienne dni nie są tak ponure i bezsensowne. Przyznam, że odkryłam ten sposób stosunkowo niedawno, ale teraz nie potrafię sobie bez tego elementu wyobrazić jesieni – mowa tutaj o diecie sezonowej. Staram się wykorzystać to, co daje nam w tym czasie natura. Ona rodzi dla nas tak cudowne rzeczy – przepiękną w swoim kolorze i smaku dynię, zieloną cukinię, słodkie śliwki czy gruszki. Jedzenie sezonowe sprawia, że nasz organizm może się zregenerować i uzupełnić braki witaminowe, dzięki różnorodnym posiłkom i składnikom.

Moim hitem jest zupa krem z dyni, której przygotowywanie niesamowicie mnie cieszy i wprawia w dobry nastrój. To tak przepiękne warzywo, o intensywnym pomarańczowym kolorze – nie wyobrażam sobie bez niej jesieni! Polecam spróbować zrobić taką zupkę każdemu, a zobaczycie, że ta jesień jakoś będzie się wydawać przyjemniejsza.

Przepis zaczerpnęłam ze strony jaglanydetoks.pl i jak na razie to najsmaczniejsza zupa-krem jaką kiedykolwiek jadłam.

Potrzebujesz:

Dynię Hokkaido – około 1,5 kg.
2 marchewki
4 ząbki czosnku
2 cebule
2 cm startego imbiru
1 łyżka kurkumy
1 łyżka curry
Pieprz

Dynię myję i kroję na większe kawałki. Wsadzam do piekarnika na 30 minut w 180 stopniach. W tym czasie obieram i kroję marchew, cebulę oraz czosnek. Nie robię tego super dokładnie, bo potem i tak wszystko będzie blendowane. W dużym garnku podsmażam marchew, cebulę oraz czosnek na oleju kokosowym. Po chwili dodaję kurkumę i curry, całość mieszam i odstawiam do czasu upieczenia się dyni. Kiedy dynia jest już gotowa, wrzucam ją do garnka, wszystko mieszam ze sobą, zalewam wodą (na poziom wszystkich warzyw albo trochę więcej) i gotuję na średnim ogniu około 15 minut. Po tym czasie, na wyłączonym gazie, dodaję około 300 ml mleczka kokosowego. Następnie wszystko dokładnie blenduję i gotowe.

Dynia gotowa do pieczenia! Wstawiam ją do piekarnika na 30 minut w 180 stopniach.

Smacznego!

Podsumowując, jesień ma swoje minusy ale nie można jej także odmówić plusów. Tak jak mówi mój ulubiony cytat: kwiaty nie kwitną przez cały rok – Ty też nie musisz. Więc może jesień to czas dla nas potrzeby? Na wyciszenie, na spokój, na docenienie każdego promyku słoneczka.

A czy u Was jesień to także czas małych zmian? Podzielcie się swoimi myślami.

Wasza Nat

2 myśli w temacie “Jesienne zmiany w domu, pielęgnacji i diecie

  1. Anna Mika

    Świetny mądry wpis, dla mnie jesień to jednak ulubiona pora roku ! Nowa energia, motywacja i chęć do zmian 🙂
    Zaciekawiły mnie świece, choć zastanawiam się czy to ze są sojowe nie wpłynęłoby negatywnie na moja tarczyce typu Haschimoto? Chodzi mi o to o substancje w powietrzu i ich wdychanie. Soja nie jest wskazana niestety dla Haschimotek, dlatego unikam napojów sojowych czy nawet kosmetyków zawierających ten składnik.
    Lniana pościel na pewno sobie sprawię w następnych miesiącach 🙂
    Pozdrawiam

    Polubienie

    • nathsiw

      Dziękuję za miłe słowa! 😊 także nie spożywam soi i unikam kosmetyków z olejem sojowym ale myślę, że w przypadku świec jest to znikome bo ten olej się wypala, a wraz z nim wszelkie związki. Jeżeli się obawiasz to są jeszcze świece z wosku pszczelego.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s