Poranna pielęgnacja z witaminą C, czyli o serum Wake-Up Shot z Alkemie

Wake-Up Shot od Alkemie to chyba jeden z najbardziej znanych produktów na rynku kosmetyków naturalnych. Wiele się o nim mówi i wiele osób ma go na swojej ‚chciej-liście’ – nie inaczej było ze mną! To serum miało w sobie witaminę C, zanim ta stała się tak sławna jak jest teraz 🙂 Jednak co jest jeszcze ciekawe, w tym serum mamy potrójną witaminę C, co to oznacza?

Zapraszam Was do mojej recenzji tego produktu!

Witamina C w potrójnej dawce

Witamina C jest bardzo sławna, nie tylko podbiła rynek żywności ale także rynek kosmetyczny. Witaminę C się kocha i uwielbia i nie zadaje wiele pytań 🙂 Jej zalety można wymieniać w nieskończoność, ale nie każda forma jest tak samo aktywna i efektywna. Podstawowa forma witamina C to kwas askorbinowy, jednak przysparza ona o tyle problemów, że jest niestabilna (reaguje na temperaturę jak i światło, utleniając się) i dość ciężka w formułowaniu – dlatego też ostatnimi czasy triumfują pochodne witaminy C. Jaka witamina jest w Wake-Up Shot?

Ascorbyl Glucoside – pochodna witaminy C, która zachwyca swoimi właściwościami i efektami. Jej największą zaletą jest to, że jest to stabilna forma, a oprócz tego badania wykazały, że ma możliwość penetracji skóry i przenikania do głębszych jej warstw. Ta forma witaminy C ma o wiele mniejszy potencjał do podrażnienia skóry, co także potwierdzają moje doświadczenia z tą witaminą. Jest ona jedną z moich ulubionych jeżeli chodzi o produkty do pielęgnacji twarzy i moja skóra bardzo ładnie na nią reaguje nawet w większym stężeniu.

Oprócz tego, w serum znajdziemy witaminę C pozyskaną z… wyciągu ze śliwki kakadu oraz ekstraktu z aceroli! Oba te owoce są niesamowicie bogate w naturalną witaminę C, co całościowo sprawia, że produkt ma silne działanie antyoksydacyjne, pobudza produkcje kolagenu ale także uszczelnia naczynia krwionośne.

Jednak na witaminie C to serum nie poprzestaje, ponieważ znajdziemy w nim drogocenne oleje roślinne, jak: olej anatto i olej tsubaki – oba te oleje słyną ze swoich właściwości przeciwstarzeniowych!

Generalnie skład produktu jest prosty i krótki, ale to dobrze – ponieważ nie mamy nadmiaru substancji oraz dużej ilości składników, która by mogła obciążyć np. cery wrażliwe, ale jednocześnie produkt pozostaje aktywny poprzez silne substancje antyoksydacyjne.

Konsystencja i zapach

Serum podbiło moje serce za swoją lekka konsystencję, która pięknie wchłania się w skórę – ale co więcej, nie pozostawia po sobie żadnej nieprzyjemnej warstwy czy też nie odczuwam lepienia przy dotykaniu twarzy (co często występuje przy produktach z witaminą C). Wystarczy dosłownie minutka i w ogóle zapominamy, że mamy cokolwiek na naszej skórze. Taka konsystencja zdecydowanie mi pasuje do serum bo pozwala jednocześnie zakończyć na nim pielęgnację, ale w razie potrzeby także dołożyć bardziej treściwy krem czy też krem z filtrem. Nie mamy wrażenia, że będzie to już za dużo czy zbyt ciężko.

Dla mojej skóry, który obecnie jest normalna i lekko wrażliwa, nawilżenie okazało się w punkt. Skóra po tym serum jest bardzo miękka i czuje dostateczne nawilżenie.

Wspomnę jeszcze o tym, że produkt jest niesamowicie wydajny – wystarczy jedno naciśnięcie aplikatora i to w zupełności wystarczy na całą twarz ale i dekolt. Jego zapach jest lekko cytrynowy, jednak nie jest to ta cytryna, która kojarzy nam się negatywnie, niczym odświeżacz do powietrza. Tutaj ta cytrynowa nuta jest bardzo subtelna, czujemy ją przez chwilkę po zaaplikowaniu i zaraz potem znika.

Efekty

Producent przygotował to serum z myślą o takim doenergetyzowaniu skóry – podoba mi się to słowo bo idealnie opisuje efekty, jakie mam po tym produkcie. Czy uważam, że jest ono idealne do porannej pielęgnacji? Jak najbardziej, przede wszystkim dlatego, że serum jest przyjemnie lekkie i pozwala mi po nim swobodnie zaaplikować krem z filtrem, ale oprócz tego moja skóra zaraz po aplikacji nabiera bardzo ładnego wyglądu – jest lekko napięta, pełna, nawilżona i z lekkim blaskiem. Również nie zauważyłam żadnego podrażnienia, a wręcz moje lekkie zaczerwienienia wyciszają się.

Chwilkę po aplikacji mam uczucie lekkiego nawilżenia ale z drugiej strony w ogóle nie odczuwam tego serum na twarzy – bardzo lubię taki efekt bo czasami mam takie dni, gdzie w zasadzie większość kremów czy serum mi przeszkadza i mam ochotę nie nakładać żadnego produktu – tutaj to serum mi tego nie zaburza i mam wrażenie takiej czystej i świeżej skóry, uwielbiam takie odczucie!

Po systematycznym używaniu zauważyłam lekkie rozświetlenie skóry, nabrała ona zdrowego wyglądu i zdecydowanie była bardziej napięta. Co tutaj dużo mówić, polubiliśmy się! 🙂

Dla kogo takie serum?

Podsumowując, uważam, że to Wake-Up Shot jest naprawdę bardzo fajnym i ciekawym produktem. Pomimo, że posiada w sobie witaminę C, czyli bardzo aktywny składnik, to jest ono równocześnie uniwersalne. Poleciłabym je praktycznie dla każdego – dla skóry dojrzałej czy też młodej – jako takie podstawowe serum antyoksydacyjne i lekko rozświetlające skórę. Stosując je, nie tylko zadbamy o odżywienie skóry ale i będziemy działać antyoksydacyjnie, a co za tym idzie – będziemy działać profilaktycznie i zapobiegać szybkiemu starzeniu się skóry.

Będzie to super produkt do rozszerzenia naturalnej pielęgnacji, jeżeli wcześniej nigdy nie używałyście serum i bazowałyście na kremie – bowiem jego skład jest bardzo prosty ale zarazem aktywny, nie powoduje podrażnień i jego konsystencja jest bardzo przyjemna i niewymagająca.

Sprawdzi się również dla cery naczynkowej czy z zaczerwienieniem – zarówno kakadu, acerola oraz forma witaminy C w postaci Ascorbyl Glucoside działają na korzyść takiej cery, uszczelniając naczynia krwionośne i wyciszając zaczerwienienia.

Bardzo Wam polecam ten produkt, mi on przysporzył wiele przyjemności w jesienne poranki. Mam nadzieję, że u Was sprawdzi się równie dobrze!

Produkt znajdziecie w sklepie Alkemie.

Pozdrawiam Was!
Natalia


Partnerem wpisu jest marka Alkemie

Leave a Reply